26 września, wspólnie z uczennicami i uczniami klasy IV a ze szkoły podstawowej nr 6 w Płocku odkrywaliśmy historię teatru w Płocku i zastanawialiśmy się, co jest istotą teatru w ogóle.

Grupa poprosiła nas o spotkanie w ramach realizowanego przez szkołę programu z okazji 100-lecia niepodległości, dzięki któremu uczniowie poznają historię miejskich instytucji. Pomysł bardzo nam się spodobał. Tym bardziej, że kilka dni wcześniej sami organizowaliśmy wieczór z ludźmi, którzy zakładali teatr w Płocku pod nazwą „Jak się robi teatr”.

Podczas spotkania próbowaliśmy „dotknąć” teatru wykonując kilka ćwiczeń dotyczących przestrzeni czy zaufania. Tworzyliśmy plakaty i nowe logo Teatru. Na koniec stworzyliśmy listę pytań do aktorów. Czy pamiętają stary teatr? Jak się przygotowują do roli? I, nasze ulubione pytanie - co czują, gdy grają dla dzieci. O odpowiedzi na kilka z nich poprosiliśmy naszych aktorów.

Dzieci pytają aktorów

Jak pamiętasz stary teatr?

Magdalena Bogdan: Był bardziej szary, bardziej ciasny i mniej przyjazny. Teraz jest dużo lepszy. Dobrze za to wspominam swoją pracę z tamtego czasu, a zwłaszcza asystowanie reżyserowi Adamowi Hanuszkiewiczowi przy spektaklach Dulska i Damy i Huzary.

Magdalena Tomaszewska: Stary teatr ma więcej klimatu, więcej tajemnic. W kotarach ukryte są zapachy, energia aktorów występujących w nich przez lata. W takim miejscu czuć ducha teatru. Bardzo dobrze go wspominam.

Dorota Cempura: Miał fajny klimat, czuło się wiele pokoleń, które tworzyły ten teatr, ale po remoncie jest zdecydowanie wygodniejszy i bardziej nowoczesny. Stary teatr kojarzy mi się z odkrywaniem tajników zawodu. W tamtym czasie odbywało się bardzo dużo premier, więc wspominam go  jako czas intensywnej, ciekawej pracy i rozwoju.

Co czujesz, gdy trwa spektakl?

Krzysztof Bień: Radość, ból w żebrach, i oczekiwanie, że przy następnej realizacji nie będę musiał wkładać białych pończoch.

Sylwia Krawiec: Gdy trwa spektakl, czuję niezwykłą radość i szczęście związane z tym, że mogę wcielić się w odmienną od siebie postać. Raz jest to Pchła Szachrajka, raz Królewna Śnieżka, a jeszcze innym razem Kopciuszek. Oprócz radości, odczuwam jeszcze tremę i stres, aby wszystko poszło dobrze, i żeby wszystkie komunikaty i prawdziwe, szczere emocje trafiły wprost do Was - do widzów!

Co czujesz, gdy grasz dla dzieci?

Magdalena Tomaszewska: Mali widzowie są najbardziej krytyczni wobec aktorów. My aktorzy musimy się bardzo starać, żeby ich przekonać. To wielka sztuka grać dla dzieci. Kiedyś usłyszałam takie zdanie: „Jak się nauczysz grać dla dzieci, to będziesz umiała grać dla dorosłych”.

Dorota Cempura: Czuję taką samą odpowiedzialność jak wtedy, kiedy gram dla dorosłych. Robię wszystko, aby przekonać je do mojej postaci.

Jak przygotowujesz się do roli?

Magdalena Bogdan: Kiedy mam duże zadanie aktorskie, tekst sztuki mnie nie opuszcza. Mówię do siebie przez cały czas podczas domowych czynności (śmiech).

Dorota Cempura: Zaczynam od analizy postaci, w jaką mam się wcielić. Chce poznać jej charakter, wiedzieć, jaki ma cel jej pojawienie się na scenie. Jeśli jest to postać historyczna, zapoznaję się z dostępną literaturą, z cechami charakterystycznymi zachowań ludzi w danej epoce. I słucham uwag reżysera starając się jak najlepiej zrozumieć jego koncepcję.

Czy lubisz odgrywać role komediowe?

Magdalena Tomaszewska: Bardzo lubię. Ale to jest trudne. Najtrudniejsze jest to, żeby odgrywając zabawne perypetie postaci, samemu się nie śmiać, a rozbawić widzów. W aktorze wtedy trwa nieustanna walka z samym sobą. Najpiękniejsze jest to, kiedy widzowie nagradzają tę walkę brawami.

Jak wpadłaś na pomysł, żeby zostać aktorką?

Julia Chętkowska: Nim zostałam aktorką najsampierw zostałam kwoką. W III klasie podstawówki starsza siostra zgłosiła mnie do szkolnego konkursu recytatorskiego, na którym, przystrojona w żółte piórka, powiedziałam wiersz Jana Brzechwy ,,Kwoka". Zajęłam wtedy III miejsce. Występ przed całą szkolą sprawił mi frajdę. Pomyślałam sobie ,,Chcę jeszcze raz!". I ten raz zmienił się w wiele razy.

Czy bycie aktorką, to trudny zawód?

Hanna Chojnacka-Gościniak: To najtrudniejszy zawód świata! Trzeba mieć ogromną wyobraźnię i intuicję, że o inteligencji, szczęściu i talencie nie wspomnę! A ponieważ każdemu się wydaje, że to wszystko posiada - lgniemy tego zawodu jak muchy i często więźniemy w słoju dżemu.

Dorota Cempura: To trudny zawód, ale bardzo mobilizujący do ciągłej pracy nad sobą. I to jest w nim piękne.

GALERIA ZDJĘĆ