10 lutego zapraszamy na kolejną premierę. Tym razem na Scenie Kameralnej zaprezentujemy "Prawdę" Floriana Zellera – francuskiego powieściopisarza i dramaturga, okrzykniętego przez brytyjski dziennik „The Guardian” najbardziej ekscytującym nowym dramaturgiem naszych czasów”.

Przedstawienie reżyseruje Jerzy Bończak. Scenografię przygotuje Marek Chowaniec, polski scenograf teatralny, telewizyjny i filmowy, prodziekan Wydziału Scenografii warszawskiej ASP. W płockim Teatrze realizował w 2014 roku scenografię do polskiej prapremiery sztuki Ian’a Oblivy'ego "Chwila nieuwagi" w reżyserii Jerzego Bończaka. Za muzykę odpowiada Hieronim Wrona, dziennikarz telewizyjny i radiowy.

Prawda to współczesna komedia obyczajowa, poświęcona skomplikowanym relacjom między ludźmi. Jej bohaterowie to czwórka przyjaciół, a jednocześnie – dwie pary, które łączy nie tylko przyjaźń, ale i to, co siłą rzeczy może wynikać z tej towarzyskiej konfiguracji, czyli zdrada, kłamstwo, wspólnota zatajania prawdy – jednym słowem cały wachlarz emocji.

Od korzyści płynących z jej przemilczenia, po kłopoty związane z jej wyjawieniem. Bohaterowie Prawdy rozmawiają ze sobą "szczerze" o miłości. Ale czy kłamią? Czy tylko nie mówią całej prawdy i tylko jedno z nich kłamie? Czy wszyscy są nieszczerzy we wzajemnych relacjach? Jaka jest prawda? Każdy ma swoją! A jaka jest Twoja prawda?

Czy wszyscy bohaterowie są nieszczerzy? Jaką prawdę skrywa każdy z nich? Jaka jest ich wspólna prawda o sobie? A jaką "Prawdę" przedstawi nam reżyser?

Żaden z bohaterów nie mówi prawdy…

Z Jerzym Bończakiem, reżyserem Prawdy Floriana Zellera, rozmawiał Leszek Skierski.

Stęskniła się za panem płocka publiczność. Minęło osiem lat od ostatniej pana premiery w płockim Teatrze. Co się wydarzyło szczególnego w pana karierze w ciągu tych kilku lat?

Rzeczywiście w lutym minie osiem lat od premiery Prywatnej kliniki, którą realizowałem w płockim teatrze, ale w Sylwestra 2013 roku próbowałem rozbawić Państwa Chwilą nieuwagi.

Wracając do pytania, to muszę powiedzieć, że obiektywnie działo się dużo, ale jak na mój temperament, to ciągle za mało. Wyreżyserowałem w tym czasie pięć spektakli teatralnych, pojawiłem się w dwóch serialach telewizyjnych i wziąłem udział w dwóch "miniaturach artystycznych": Drunk History dla Comedy Central i internetowej zabawie kabaretowej Ucho prezesa.

Czy ma pan jakieś szczególne oczekiwania względem płockiego Zespołu?

Wydaje mi się, że realizując w Płocku trzy premiery, poznałem zespół tego teatru dość dobrze i mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że zarówno jako reżyser, ale i kolega aktor, czuję się całkowicie usatysfakcjonowany współpracą z kolegami. Są profesjonalni, koleżeńscy i chętni do pracy. Mówię oczywiście nie tylko o kolegach, z którymi współpracowałem, ale również o tych aktorach, z którymi spotykałem się w rzeczywistości pozateatralnej. Bardzo lubię ten zespół i zawsze z przyjemnością tu przyjeżdżam.

Wraca pan do Płocka – niestety tylko, jako reżyser spektaklu Prawda Floriana Zellera. Dlaczego nie ma pana w obsadzie?

Prawdę miałem przyjemność reżyserować po raz pierwszy pięć lat temu i obsadziłem się w jednej z ról, ale minęło trochę bezlitośnie płynącego czasu i stwierdziłem, że nie powinienem już pokazywać się półnagi na scenie, tym bardziej, że aktorzy w płockiej realizacji są pokoleniowo dużo młodsi od tych, którzy grali we wspomnianej realizacji.

Kolejne zaskoczenie, to Scena Kameralna, na której pan debiutuje w płockim Teatrze.

Bardzo lubię debiuty, zwłaszcza, kiedy zdarzają się ludziom w moim wieku. Tekst Prawdy, jak i scenografia, w której będzie grany spektakl, są tak skonstruowane, że przedstawienie może być prezentowane z równym powodzeniem na dużej jak i na małej scenie. Na Scenie Kameralnej jednak, poprzez bliską odległość między aktorem i widzem, osiągniemy - mam nadzieję – intymność, która będzie dodatkowym walorem przedstawienia.

Tytuł Prawda brzmi dość intrygująco. Czy może pan powiedzieć, o jaką prawdę w tym spektaklu chodzi?

Tytuł jest dość mylący, ponieważ – nie zdradzając treści – żaden z bohaterów nie mówi prawdy. Osoby dramatu prowadzą ze sobą poważne rozmowy o miłości, zdradzie, stosunkach małżeńskich i pozamałżeńskich, ale każde z nich mówi subiektywnie o swoim oglądzie rzeczywistości. Siła tekstu tej sztuki jest w tym, że widz wie więcej niż jej bohaterowie i może z tą nadwiedzą obserwować zmagania postaci z sytuacjami, w które poprzez swoje krętactwa bohaterowie sami się wplątują. To jest bardzo zabawne.

Zastanawia mnie, co Jerzy Bończak – jako reżyser, sądzi o mówieniu w życiu prawdy?

Posłużę się cytatem ze sztuki:

ON - Co to jest prawda?  Nawet najwięksi filozofowie nie znajdują na to pytanie odpowiedzi.

ONA - Czasem myślę, że byłoby o wiele prościej, gdyby wszyscy mówili sobie prawdę…

ON - To byłby prawdziwy koszmar. Gdyby z dnia na dzień ludzie przestali się okłamywać, nie ostałaby się na ziemi ani jedna para. I w pewnym sensie byłby to koniec cywilizacji.

A prywatnie?

Znowu posłużę się cytatem, tym razem z księdza Józef Tischnera: Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda.

Dziękuję za rozmowę.

Zdjęcia z próby, Fot. Waldemar Lawenowski

GALERIA ZDJĘĆ