Eugène Ionesco

Nosorożec

Rhinocéros

Sztuka w trzech aktach, czterech obrazach
Dla Jean-Louis Barraulta, Geneviève Serreau i Dra T. Fraenkela

Przekład: Piotr Kamiński

Reżyseria: Marek Mokrowiecki

Scenografia: Krzysztof Małachowski

Asystent reżysera: Jacek Mąka

Międzynarodowy Dzień Teatru 2017

Premiera: 23 kwietnia 2017
5 (336) premiera sezonu 2016/2017

Duża Scena

Czas trwania spektaklu: 105 minut

 


Pewnego dnia w spokojnym miasteczku pojawia się… nosorożec. Tak zaczyna się gorzka groteska Ionesco. Śmiejemy się z ludzi, którzy jeden po drugim zarażają się „nosorożycą”.

Jak w zwierciadle przegląda się w tej sztuce nasza rzeczywistość. Zostać sobą czy ulec instynktowi stadnemu? Być takim jak wszyscy?

Eugène Ionesco: Wystrzegam się zawsze prawd zbiorowych. Wierzę, iż myśl jest prawdziwa, póki jeszcze jej nie uznano, ale dość, by została przyjęta, a staje się przegięciem. Kiedy z nią przeholować, zaczyna być nadużyciem, zmienia się w fałsz. (...) Ludzie wkręcają się w swoje namiętności i nie dają ich sobie wyjaśnić, wolą je hodować. A im lepiej im się wiedzie, tym bardziej przyczyniają się do pogłębiania zamętu i chaosu. 

Wg: Claude Bonnefoy, Entretiens avec Eugène Ionesco,
éditions P. Belfond, Paris 1966, s. 118-119 i 24-26, przełożył Jan Gondowicz

 

Z Eugène Ionesco rozmawia Claude Bonnefoy

P r z e m i a n a

Bonnefoy: Teraz inna kwestia – przemian. Kubuś [ze sztuki Kubuś, czyli uległość] zmienia się w konia. Wszystkie postacie Nosorożca z wyjątkiem Bérengera stają się nosorożcami. Jak wyobrażał pan sobie i jak wyobrażali sobie reżyserzy tę metamorfozę? Natrafił pan na trudności od tej strony?

Ionesco: Jest wiele sposobów przedstawiania metamorfozy. Barrault i Niemcy [na prapremierze w Düsseldorfie, 1959] pozwolili zobaczyć nosorożce. Co do mnie, sięgnąłem po prosty chwyt teatralny: postać, która podlega przemianie, odbywa ją w sztuce na stronie. Przechodzi ze swojego pokoju do łazienki, znikając ze sceny, i wraca już z rogiem. A że ma to być akurat ranek, pora zabiegów toaletowych, więc krąży między sceną (swym pokojem) a kulisą (łazienką), i ilekroć się pojawia, róg ma większy, skórę zieleńszą itd. Zwykłe teatralne sztuczki. Inni reżyserzy – w Szwajcarii, Ameryce, w Rumunii – obyli się bez masek i wszelkich akcesoriów. Szło im raczej o efekt przemiany wewnętrznej. To o wiele trudniejsze, ale gdy taka bardziej moralna przemiana się uda, robi się groźnie. Ciekawe, że jeśli zrezygnować z akcesoriów, sztuka staje się mroczniejsza, bardziej tragiczna; przy ich użyciu jest komiczna, ludzie się śmieją. Barrault wybrał komizm, bo jest zdania, że we Francji najtragiczniejsze sztuki są właśnie najbardziej komiczne: Świętoszek, Mizantrop, Skąpiec. To także pewien sposób pojmowania i przedstawiania tragizmu.   

I d e o l o g i e

Bonnefoy: Powróćmy do pańskiego życia w Bukareszcie.

Ionesco: Co było w nim jakoś najciekawsze, to moje ostre konflikty ze środowiskiem, gdzie kiepsko się czułem – nie w obliczu idei, lecz uczuć, których nie podzielałem. Bo w gruncie rzeczy ideologie – nazizm, faszyzm itd., to najpierw uczucia. Wszystkie ideologie, nie wyłączając marksizmu, to tylko uzasadnienia i alibi dla pewnych uczuć, pewnych namiętności, instynktów zakorzenionych wprost w biologii. Z czasem ten konflikt narastał. Miałem pewną liczbę przyjaciół. I oto większość z nich – w 1932, 1933, 1934, 1935 – przylgnęła do faszyzmu. Tak samo dziś wszyscy intelektualiści są, jak to mówią, „postępowi”,  bo to modne. A w tamtych czasach było modne być na prawicy. Także we Francji był ten Drieu La Rochelle, ci Kameloci Królewscy itp. Frazesów „postępowych” nie znoszę tak samo, jak brzydzę się faszystowskimi, i mam wrażenie, że dzisiejsi postępowcy to wczorajsi faszyści. Choć to nie całkiem prawda: to synowie dawnych faszystów są teraz postępowcami. We Francji z burżuazyjnych „intelektualistów” rekrutują się buntownicy społeczni... spóźnieni na swój bunt. Być na bieżąco – to znaczy już się spóźniać: trzeba galopem nadążyć, być na bieżąco przed czasem.

Tak też się przedstawiało rozdarcie w Bukareszcie. Czułem się coraz samotniejszy. Było nas trochę takich, co odrzucali slogany, napastliwe ideologie. Stawić temu czoło było bardzo trudno, nie w sensie działań politycznych (to by już było trudne karkołomnie), ale bodaj na zwykłej płaszczyźnie moralnej i intelektualnej – choćby szło o opór milczący. Bo gdy ma pan dwadzieścia lat i profesorów, wciskających panu naukowe czy pseudonaukowe teorie i wykładnie, kiedy ma pan gazety, kiedy ma pan całe otoczenie, doktryny, cały ruch przeciw sobie, naprawdę trudno się oprzeć, to znaczy nie dać się przekonać. Szczęściem ogromnie wspierała mnie żona.

Bonnefoy: Toż to historia Bérengera z Nosorożca, co mi pan opowiada.

Ionesco: Otóż to. Wystrzegam się zawsze prawd zbiorowych. Wierzę, iż myśl jest prawdziwa, póki jeszcze jej nie uznano, ale dość, by została przyjęta, a staje się przegięciem. Kiedy z nią przeholować, zaczyna być nadużyciem, zmienia się w fałsz. I powiem panu, że zacząłem tak myśleć dzięki pewnemu mistrzowi, na którego trafiłem i wciąż do niego powracam, mianowicie Emmanuelowi Mounier. Bo Mounier miał dar tej nadzwyczajnej przenikliwości opartej na bezbłędnym rozróżnieniu, co we wszelkim poglądzie historycznym jest prawdą, a co kłamstwem. To był dar oddzielania prawd od kłamstw, jasności umysłu, jedyny w swoim rodzaju. Już się to teraz nie zdarza. Ludzie wkręcają się w swoje namiętności i nie dają ich sobie wyjaśnić, wolą je hodować. A im lepiej im się wiedzie, tym bardziej przyczyniają się do pogłębiania zamętu i chaosu.

Wg: Claude Bonnefoy, Entretiens avec Eugène Ionesco,éditions P. Belfond, Paris 1966, s. 118-119 i 24-26
Przełożył Jan Gondowicz

Obsada (w kolejności wejścia na scenę)

Paniusia – Barbara Misiun

Sklepikarka – Dorota Cempura

Jan – Piotr Bała

Bérenger – Marek Walczak

Kelnerka – Katarzyna Wieczorek

Sklepikarz – Mariusz Pogonowski

Starszy pan – Krzysztof Bień

Logik – Jacek Mąka

Knajpiarz – Hanna Chojnacka-Gościniak

Daisy – Sylwia Krawiec

Pan Motylny – Marek Mokrowiecki

Dudard – Łukasz Mąka

Botard – Henryk Jóźwiak

Pani Wołowina – Grażyna Zielińska

Strażak – Bogumił Karbowski

Staruszek (Pan Jan) – Szymon Kołodziejczyk

Żona Staruszka – Magdalena Bogdan

Głowy Nosorożców 3

Inspicjent/sufler: Diana Mąka

 

Fot. Waldemar Lawendowski

GALERIA ZDJĘĆ