- Dzisiejszy teatr ma dużo lepsze możliwości, niż teatry funkcjonujące wcześniej. Jesteśmy świadkami tak zwanego świata multimedialnego. Wszyscy mamy komórki, wszyscy mamy telewizory o fantastycznej jakości obrazu, o fantastycznej jakości dźwięku. Ludzie są przyzwyczajeni do tego, by przeżywać zupełnie inaczej przekazy multimedialne. Dlatego przychodząc do teatru, chcą być zaskoczeni - mówił Paweł Danikiewicz podczas prezentacji możliwości technicznych nowego sprzętu nagłośnieniowego teatru, która 2 grudnia 2019 roku odbyła się w płockim teatrze.

W prezentacji, która była połączona ze szkoleniem z najnowszych technologii dźwięku, udział wzięli przedstawiciele instytucji kultury, urzędów miast oraz agencji artystycznych z całego Mazowsza. Poprowadziła ją firma Polsound.  

Wydarzenie było podsumowaniem kompleksowej modernizacji sprzętu elektryczno-akustycznego, która została przeprowadzona w Teatrze Dramatycznym im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku w czasie wakacji. Inwestycja została zrealizowana dzięki finansowemu wsparciu Samorządu Województwa Mazowieckiego. - Otrzymaliśmy pokaźną kwotę pieniędzy na modernizację nagłośnienia i oświetlenia sceny. Inwestycja została skończona. Bardzo się cieszę, bo dzięki temu, z tego co mówili mi już koledzy z innych teatrów oraz koledzy dźwiękowcy, mamy sprzęt z górnej półki. Mam nadzieję, że będzie dobrze służył. Inwestycja przebiegła bez zakłóceń, bez żadnych problemów. Firma została wyłoniona oczywiście w przetargu. Mam nadzieję, że to, czego na tym pokazie posłuchamy, będzie dobrze służyło teatrowi, a przede wszystkim widzom – powiedział Marek Mokrowiecki, dyrektor Teatru, witając gości wydarzenia i podkreślając znaczenie Samorządu Województwa Mazowieckiego dla rozwoju kultury na Mazowszu.

Prezentację możliwości zastosowania sprzętu w płockim teatrze otworzył Paweł Danikiewicz z firmy Polsound. - Teatr to miejsce magiczne, to świątynia sztuki. Publiczność, która tutaj przychodzi spodziewa się zobaczyć rzeczy, które wstrząsną, które zafascynują, które pobudzą wyobraźnię – powiedział, i podkreśli, że dźwięk w rękach artystów jest pewnego rodzaju narzędziem twórczym, kreatywnym, także dla aktorów, którzy potrafią wprowadzić widza w całkowicie inny świat. Świat iluzji i magii.   

Krzysztof Polesiński przytoczył fragment osobistych doświadczeń związanych z dostosowaniem nowoczesnej technologii dźwięku do współczesnych oczekiwań teatru w ogóle, zakładając również przyszłe kierunki jego rozwoju. - Dźwięku nie widać, w związku z tym ciężko go zinterpretować. Możemy po koncercie stwierdzić, że coś się nam podobało, albo nie podobało, ale nie wiemy, dlaczego. Kiedy ktoś źle zaświeci światło, złym kolorem, albo w złym kierunku, to od razu wszyscy widzimy i wiemy. A z dźwiękiem nie do końca tak jest. Dlatego ważne jest, żeby osoby zarządzające takimi obiektami jak teatr, polegały na zaufaniu i doświadczeniu osób, które takie rzeczy robią zawodowo – mówił.

Krzysztof Polesiński odniósł się też do koncepcji, która towarzyszyła firmie przy projektowaniu płockich scen. Głównym wyznacznikiem było to, żeby dźwięk był jak najwyższej jakości, dla każdego widza taki sam. Wychodząc z założenia, że dźwięku nie widać, i nie każdy może mieć świadomość, co się z nim dzieje, jego ideą było to, żeby każdy z widzów na sali słyszał dźwięk z taką samą jakością, o takim samym poziomem, z taką samą barwą. Teatr wyposażony jest w system wieloformatowy. Na sali funkcjonuje nie tylko kanał lewy i prawy, ale i tzw. centralny. Sale widowiskowe posiadają rozbudowany system Surround, który w nowoczesnych instytucjach teatralnych jest bardzo wskazany. Polesiński odniósł się do standardów zachodnich, gdzie wiele teatrów jest w taki system wyposażonych, co w dużym stopniu decyduje o walorach estetycznych przedstawień. – Moją ideą było to, aby każdy słyszał tak samo. Mówiąc o równomierności pokrycia całego audytorium, mamy 1,5 dB różnicy głośności. Podobnie w barwie dźwięku… Odnosząc to do skali – co to znaczy? 6 dB to jest dwa razy głośniej, albo dwa razy ciszej, zależy w którą stronę spojrzymy. A my tu mamy 1,5 dB różnicy. W związku z tym, osiągnęliśmy bardzo dobry wynik, w rozłożeniu przód – tył. Jeśli chodzi o rozłożenie horyzontalne, to system, który został dla Teatru zaprojektowany, jest firmy Mayer Sound i ma rozproszenie 100 stopni. Tak więc spokojnie ogrywamy nim przestrzeń całej sali łącznie ze skrajnymi miejscami. Jeśli chodzi o balkony, to mają one swoje, indywidualne dogłośnienia, aby i tam siedzący widzowie dostawali ten sam dźwięk, który jest realizowany dla większości widowni - wyjaśniał.         

Polesiński dodał, że w każdym teatrze istnieje problem polegający na tym, że nikt nie lubi widzieć głośników. - Mamy jakieś ograniczenia związane z nośnością konstrukcji. To zawsze jest przedmiotem kompromisu pomiędzy stronami, zarówno na etapie projektowym, jak i wykonawczym. Idealnym tego przykładem są głośniki basowe, zainstalowane pod sufitem, co znalazło swoje zastosowanie w płockim teatrze.

Duża scena w teatru została wyposażona w czternastokanałowy system Surround. W teatrze grane są przede wszystkim przedstawienia, ale system nagłośnieniowy, który został zaprojektowany na potrzeby płockiej sceny, spełnia też wymagania pozwalające zrealizować na niej koncert rokowy, czy występ orkiestry symfonicznej. O tym, jak brzmi zespół muzyczny na takiej scenie, uczestnicy prezentacji mogli się przekonać na własne uszy. Wystąpił przed nimi zespół sesyjny firmy Polsound.

Dyrektor Marek Mokrowiecki wskazał również na warunki techniczne sceny po gruntownej przebudowie i modernizacji w latach 2006-2008 roku. - Od tamtej pory zmieniła się technologia w zakresie audio, w ślad za tym i oczekiwania twórców, co w znacznym stopniu wymusiło konieczność modernizacji sprzętu - mówił. Potwierdził to Paweł Daszkiewicz – Czasy, w których system nagłośnienia opierający się na systemach lewa – prawa, plus systemy nisko tonowe, bezpowrotnie minęły. Niestety, coraz większa ekspansja nowoczesnych technologii, wzrastająca wrażliwość widzów na efekty dźwiękowe, wizualne i artystyczne sprawiają, że te wymagania są coraz wyższe – wyjaśniał.

Zainstalowany w płockim teatrze system jest bardzo szeroko rozbudowany i skomplikowany. Ale przez to pozwalający spełnić oczekiwania najwybitniejszych twórców.  Bardzo istotnym elementem sceny, który determinuje zastosowaną technologię, jest jej wielkość, zwłaszcza szerokości okna scenicznego. To jest jedna z większych scen na Mazowszu – podkreślił Daszkiewicz.

Oprócz bardzo wysokiej jakości nagłośnienia warto wspomnieć o mózgu tego systemu, jakim jest system Timax. - Coraz więcej producentów stara się stworzyć narzędzia, aby tworzenie skomplikowanych efektów dźwiękowych było prostsze i dawało jeszcze lepsze efekty. Przy okazji musimy pamiętać o trzech fundamentalnych elementach – pierwszym jest to, że aby system dźwięku przestrzennego działał w sposób prawidłowy, żeby widzowie nie lokalizowali położenia głośników, tylko żeby wyłącznie odbierali ten system dźwiękowy, po prostu jako dźwięk, który jest tam gdzieś, i nie wiadomo gdzie. Ale jest! Istotna jest jakość systemów głośnikowych. Stąd właśnie w tym projekcie zastosowane zostały systemy aktywne. Drugim elementem jest bardzo „mądry” system sterowania i zarządzania. Chodzi o to, by możliwość tworzenia tych efektów była prosta, nie wymagała bardzo wielu operacji. Systemy typu Timax umożliwiają tworzenie efektów przestrzennych, które są w stanie, oprócz jednego skierowania dźwięku do jednego głośnika, stworzyć panoramę tego dźwięku. Trzecią rzeczą bardzo istotną, jeśli chodzi o dźwięk przestrzenny, jest kreatywność, którą powinni się wykazać twórcy dźwięków, jak również inżynierowie systemu. Tworzenie efektów przestrzennych to jest nic innego, jak tworzenie swoistej dekoracji, scenograficznego planu, tyle że dźwiękowego – mówił.

Czym jest Timax i o co tak naprawdę w nim chodzi? Przede wszystkim istotną rzeczą jest to, że precyzyjne obrazowanie dźwięku umożliwia skupianie uwagi widzów na konkretnym aktorze. - Umożliwia to również lokalizowanie tego aktora, co może być dodatkowym elementem akcji scenicznej, elementem tej scenografii dźwiękowej. To jest istotne o tyle, że pozwala na zwiększenie zrozumiałości przekazu wysyłanego ze sceny. System ten umożliwia skierowanie sygnału do odpowiedniego kanału. W przypadku systemu panoramowania czy systemów precyzyjnego obrazowania dźwięku, jesteśmy w stanie zahaczyć tym dźwiękiem o grupę systemów głośnikowych. Dzięki czemu jesteśmy w stanie zorientować ten dźwięk dla dużo większej liczby odbiorców – dzięki temu uszy kierują oczami. Urządzenie ma w sobie wbudowany serwer do odtwarzania i wgrywania materiałów dźwiękowych. Jest to urządzenie kompletnie kompleksowe.

Posiada dodatkowy aspekt, jakim jest system śledzenia aktora, który może współpracować również z innymi zewnętrznymi elementami wchodzącymi w skład systemu audiowizualnego. Ten system opiera się o bardzo małe trackery. Są to bardzo małe sensory, które możemy zaaplikować aktorom pod kostium, lub w dowolne miejsce, dzięki czemu (i zastosowaniu odpowiednich odbiorników) jesteśmy w stanie śledzić artystów z precyzją do 15 cm, i to śledzenie odbywa się zarówno w orientacji horyzontalnej, jak i wertykalnej – opowiadał.

Prowadzący poruszał się po całej powierzchni sali, a dźwięk przemieszczał się razem z nim, można było usłyszeć jego głos, a nawet kroki. - Ten system można skorelować z systemem śledzenia światłem, czyli Black Trax, jak również z systemem, który umożliwia kierowanie zmotoryzowanymi elementami kamerowymi. Jest to kompleksowy system do lokalizowania źródła dźwięku, aktora i korelowania tego wszystkiego, aby możliwe było zlokalizowanie aktora. Rozwiązanie to jest wykorzystywane z powodzeniem w Teatrze Roma i naprawdę działa tam doskonale – kontynuował Daszkiewicz.

Uczestnicy prezentacji obejrzeli możliwości techniczne Dużej Sceny i Sceny Kameralnej, mogli dotknąć sprzętu, który został zainstalowany w płockim teatrze i wymienić się doświadczeniami. Paweł Daszkiewicz podsumował spotkanie mówiąc, że tworzenie efektów dźwiękowych to proces kreacji. System pozwala w dosyć kreatywny sposób wykorzystać te narzędzia m.in. do tworzenia spektakli wielowymiarowych, wieloprzestrzennych; innymi słowy: sugestywnych efektów przestrzennych, które spowodują, iż to co aktorzy prezentują na scenie, jest z jeszcze większą intensywnością odbierane przez widzów. Ale jak w przypadku każdego procesu kreacji, najważniejsze jest to, co się zrodzi w umysłach twórców.